Co takiego działo się podczas zbiórek u naszych drużyn? Już biegniemy z tą informacją.
W weekend majowy ,,Bieszczadzkie Anioły” rozmawiały o mówieniu prawdy i kłamstwach. Na samym początku druhna drużynowa opowiedziała historię o chłopcu, który nigdy nie kłamał i złośliwy król chciał go przechytrzyć, ale mu się nie udało. Puentą tej opowieści była myśl, jak istotne jest bycie prawdomównym. Następnie przeszli do gry terenowej, podczas której napotkali zadania związane z tematem zbiórki. W momencie, gdy je wykonaliśmy punktowi przyznawali odpowiednie punkty, jednak mogliśmy zaakceptować decyzję punktowych lub oszukać na swoją korzyść. Zdarzyły się dwa zespoły, które lekko oszukały swój wynik, ale reszta świetnie sobie poradziła i nie okłamała liczby punktów.
W kolejnym tygodniu zuchy wybrały się do lasu, aby tam sprawdzić się w technice budowania szałasów. Wszystkie okazały się niezniszczalne przez żywioły natury. W te sobotę zaś rozpoczęli ciekawy cykl zbiórek dotyczący kultury Indian. Zuchy wykonały samodzielnie stroje i opaski na głowę. Zbudował nawet własne tipi.
Harcerze z ,,Aliasu” zorganizowali sobie wspólne nocowanie. Tym razem oprócz integracji, jak zabawy i śpiew zainteresowali się historią swojego miejsca zamieszkania, jakim jest region kujawski, a przede wszystkim jego gwara. Zwieńczeniem i sprawdzeniem wiedzy był teleturniej, który odbył się na zasadzie popularnego programu telewizyjnego ,,Kocham Cię Polsko!”, jednak dotyczył on wyłącznie Kujaw. Nie zabrakło seansu filmowego i pysznej pizzy.
Tydzień wcześniej ,,Aliasy” wymyślił, że zagrają w harcerskiego ludzkiego chińczyka, którego zasady są podobne do tradycyjnej planszówki, jednak stając na swoim polu należy odpowiedzieć na pytanie związane z tematyką harcerską, bądź wykonać jakieś łatwe zadanie.
W Tłuchowie harcerze starsi wspominali swoją podróż do Włoch, aby przy okazji zachęcić jeszcze więcej uczestników do wyjazdu w przyszłym roku. Ich towarem przekupnym był włoskie przysmaki i zdjęcia, które w dużym stopniu odzwierciedlało piękno tego kraju i widoków. Na innej zbiórce drużyna ,,Lapis” połączyła siły z ,,Kamykami”, aby wspólnie międzydrużynowo się integrować.
Dla ,,Terabithii” niepogoda nie stanowi żadnej przeszkody i udało im się spotkać na świeżym powietrzu w parku. Była to dosyć nietypowa zbiórka, ponieważ istotną rolę odgrywały ziemniaki. Dowiedzieli się trochę o Robercie Baden-Powellu, zdobywaniu sprawności oraz o tym po co nam mundur. Po kilku dziwacznych zadaniach z ziemniakami, JS 4051 Włocławek zorganizowała drużynie zajęcia z Pierwszej Pomocy. Zdobyta wiedza może im się przydać na co dzień, ale w szczególności podczas nadchodzącego obozu.
Tak jak ,,Terabithii” jest już jednym krokiem na obozie, tak i my nie możemy się doczekać tego wydarzenia. W końcu obóz harcerski jest prawdziwym zwieńczeniem tej wspaniałej rocznej przygody.